Sezon 2021/22 oczami trenera Mariusza Misiury

Mariusz Misiura podsumował miniony sezon w wykonaniu Znicza Pruszków. Trener opowiedział również o planach przygotowawczych i nadchodzących rozgrywkach. Poznaliśmy również nazwiska czterech graczy, którzy pożegnają się z naszym zespołem.

Jak w skali szkolnej oceniłby Pan miniony sezon w wykonaniu Znicza?

Mocna czwórka.

Krótkie uzasadnienie tej oceny?

Musimy pamiętać o tym, co działo się w drużynie przez poprzednie dwa sezony, gdy zespół praktycznie do ostatniej kolejki walczył o utrzymanie. Teraz ligowy byt zapewniliśmy sobie na pięć kolejek przed końcem. Kapitał był na tyle duży, że pozwolił on nam się skupić na innych celach, jak np. na Pro Junior System. W tej kategorii zajęliśmy piąte miejsce. Wprowadziliśmy do drużyny 12 młodzieżowców, w tym chłopców z naszej akademii. W lidze szanse dostali zawodnicy urodzeni w 2005 roku – Maks Brejnak i Kacper Flisiuk, oraz urodzony w 2004 roku Wiktor Nowak.

Przez moment na horyzoncie tliły się nawet baraże o awans, ale końcówka sezonu była w naszym wykonaniu dość przeciętna.

W momencie, gdy ta szansa na baraże zniknęła, a byliśmy już pewni utrzymania, zaczęliśmy myśleć o przyszłym sezonie. Dlatego też sprawdzaliśmy, czy najmłodsi nasi piłkarze są już gotowi do gry w większym wymiarze czasowym na tym szczeblu. Część z nich pokazała, że możemy śmiało na nich stawiać. Nie lubię oceniania przez pryzmat wyników, a przez pryzmat gry. Patrząc na to, jak zaczęliśmy rundę, kiedy w 10 spotkaniach zdobyliśmy 15 punktów, była to średnia, która dawałaby baraże. Gdyby udało się utrzymać taką formę przez całe rozgrywki, walczylibyśmy o awans. Należy jednak pamiętać, w jakim składzie personalnym rozpoczynaliśmy sezon. Dopiero po kilku kolejkach wzmocnił nas Shuma Nagamatsu, przyszedł Mateusz Możdżeń, po kontuzjach wrócili Martin Baran i Igor Lewczuk. Trzeba spojrzeć głębiej na to, jak wyglądał nasz skład na przestrzeni roku. Nie chodzi o to, by teraz grillować młodych chłopaków, którzy dostali szanse w końcówce sezonu za to, że nie punktowaliśmy wtedy regularnie. Cel postawiony przed sezonem został osiągnięty.

Prezes Marcin Grubek z dużym entuzjazmem podchodzi do kierowania klubem i zapowiedział walkę o awans w sezonie 2022/23. Widać w drużynie podstawy, by był to cel realny?

Prezes Grubek wniósł dużo świeżości do klubu. Bardzo się z tego cieszę, bo nawet rozmawiając z różnymi agentami, menedżerami czy po prostu osobami spoza Pruszkowa, to wcześniej Znicz był postrzegany jako drużyna, która walczy tylko i wyłącznie o utrzymanie. Teraz zebrała się grupa ludzi, którzy mają doświadczenie z różnych stron świata i chcieliby powalczyć o coś więcej. Ale czy będziemy w stanie w najbliższym sezonie powalczyć o awans? Teraz będzie ten najważniejszy czas, który da odpowiedzi na wiele pytań. Jaką drużynę uda nam się zbudować. Nie jest łatwo na rynku transferowym przekonać zawodnika, by przeszedł do Znicza. Już teraz, będąc jeszcze na urlopie, poświęciłem trzy-cztery dni na poszukiwania wzmocnień. Chcemy przed startem sezonu wiedzieć dokładnie, na czym stoimy, o co będziemy grać. Mnie, jako trenera, na pewno interesowałaby walka o najwyższe cele. Nie po to wróciłem do Polski, by tylko walczyć o utrzymanie w drugiej lidze.

Na pewno do poprawy będzie gra u siebie. Ma Pan jakiś pomysł?

To jest dość złożony temat. I nie jest to nowy problem. Może warto pochylić się i zastanowić, dlaczego tak się dzieje. Może chodzi o to, że na wyjazdach są lepsze boiska? Niestety realia są takie, że gdy przyjedżały do nas inne drużyny, to ich trenerzy łapali się za głowy, widząc naszą murawę. Nie szukałbym więc tylko przyczyny w słabszej grze. Oczywiście nie chcę teraz zrzucać wszystkiego na płytę i mówić, że my graliśmy świetnie i nie mamy sobie nic do zarzucenia, bo tak nie było, ale to są naczynia połączone. Zgodzę się, że u siebie musimy punktować zdecydowanie lepiej. Będziemy pracować nad naszą grą pozycyjną. Musimy być cierpliwi. Pamiętajmy, że jesteśmy tylko klubem drugoligowym, a problemy z grą pozycyjną ma przecież również nasza reprezentacja. Podchodźmy do tego na spokojnie, czekajmy na efekty. Cieszmy się z tego, że mając jeden z najniższych budżetów w lidze, możemy się postawić tym najsilniejszym.

Zostawmy negatywne aspekty i przejdźmy do pozytywów. Jest Pan jednym z niewielu trenerów w Zniczu, który wytrzymał na stanowisku cały sezon.

Poświęciłem osiem lat na zbieranie doświadczenia w różnych zakątkach świata. Byłem na stażach w Hiszpanii, Niemczech, Chinach, podpatrywałem trenerów w Polsce. Wróciłem do kraju w momencie, kiedy poczułem, że jestem gotowy na to, by być pierwszym trenerem. Fajne zdanie powiedział mi kiedyś Jordi Cruyff, kiedy zapytałem go, czy kiedykolwiek bał się przed meczem. Odpowiedział, że denerwował się, kiedy nie był do końca przygotowany na dane spotkanie, gdy nie do końca wykonał konkretną pracę. Wziąłem to sobie do serca. Dlatego często pracuję dużo dłużej, by wyeliminować sytuację, w których przeciwnik mógłby mnie czymś zaskoczyć. Do tego mam świetną grupę zawodników, od których też wielu rzeczy się uczę. Praca z nimi sprawia mi przyjemność. Nawet przy gorszych momentach byłem spokojny o to, że zrealizujemy cel.

13 czerwca drużyna wraca do treningów. Jak na tę chwilę wygląda sytuacja kadrowa?

Mieliśmy spotkanie z zarządem, podsumowaliśmy sezon, ja wyraziłem swoją opinię, z którymi zawodnikami chciałbym dalej współpracować, kogo chciałbym ściągnąć. Ale jest jeszcze za wcześnie, by mówić o konkretach. Mamy ustalony budżet, chciałbym, żeby trzon zespołu pozostał. Kilku nowych graczy jest już z nami po słowie, wierzę, że wkrótce podpiszą z nami kontrakty. Chcemy wzmocnić każdą naszą formację.

Kto zatem odejdzie ze Znicza?

Wiemy, że pożegna się z nami Lukas Hrnciar, który trafi do jednego z pierwszoligowców. Nowych klubów mogą też szukać Bartłomiej Kręcichwost, Jakub Ostrowski i Jakub Górski.

Z kim zagramy sparingi przed sezonem 2022/23?

W planach mamy mecze z Motorem Lublin, Skrą Częstochowa, Pogonią Grodzisk Mazowiecki, Pogonią Siedlce, Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, Legią II Warszawa i Błonianką Błonie. Najprawdopodobniej wyjedziemy też na obóz do Lichenia. Jestem bardzo pozytywnie nastawiony i nie mogę się już doczekać spotkania z drużyną.

Dodaj komentarz